Przeznaczenie i dziwne zbiegi okoliczności. piątek, 4 styczeń 2008 |

Cieszy mnie, że moje poprzednie posty wywołały pewien odzew, dyskusja potoczyła się dość ciekawie, mam nadzieję, że tym razem nie będzie inaczej. Wróćmy więc do rozważań egzystencjalnych. Napiszę co nieco o pewnych moich spostrzeżeniach, jestem niezwykle ciekaw czy ktoś odczuł coś podobnego, choć to niemal na pewno jedynie urojenia, a kto wie czy nie schizofrenia w łagodniej postaci ;).
Pewne inicjacyjne stowarzyszenia ( takie jak A.-.A.-. ) mają wśród swoich dewiz jedną która zawsze miała dla mnie szczególne znaczenie:
Traktuj wszystko jako szczególny przejaw traktowania swojej duszy przez Boga.
Objawiało się to obsesyjnym odnoszeniem każdego zdarzenia do siebie. Wszystko co się działo wydawało się w jakiś sposób zaplanowane, napełnione znaczeniem. Często były to zwykłe trywializmy np. przez dłuższy czas bezskutecznie usiłuję kupić coś co potem niemal samo do mnie trafia. Wydaje się, że wszystko dzieje się tylko po to by w jakiś sposób ulepszyć duszę, pokazać jej coś nowego. Trudno mi to dokładnie opisać, to bardzo silne wewnętrzne przeświadczenie, że to co mnie spotyka nie jest dziełem zwykłego przypadku, ale ... trudno powiedzieć czego - przeznaczenia? Jednocześnie muszę zaznaczyć, że nie wierzę w jakiegoś Pana na górze pociągającego za sznurki i pykającego sobie spokojnie fajkę, upatruję raczej jakiejś bezosobowej siły - fatum, konsekwentnie pchającego mnie w jakimś konkretnym bliżej nie określonym kierunku, podstawiając w odpowiedniej chwili w moje otoczenie odpowiednie osoby i rzucając pod nogi takie kłody jakich aktualnie potrzebuję.
Ostatnio nieco się to zmieniło, inaczej trochę patrzę na świat, opiszę to w przyszłych postach.
Pewne uzupełnienie może stanowić post nt. deja vu, jest to jeden z pierwszych, więc podejrzewam, że większość czytelników nie miała okazji się z nim zapoznać.
Etykiety: filozofia
Oceń post:
