<body><script type="text/javascript"> function setAttributeOnload(object, attribute, val) { if(window.addEventListener) { window.addEventListener("load", function(){ object[attribute] = val; }, false); } else { window.attachEvent('onload', function(){ object[attribute] = val; }); } } </script> <iframe src="http://www.blogger.com/navbar.g?targetBlogID=2820700569364524586&amp;blogName=Zero+w+mianowniku&amp;publishMode=PUBLISH_MODE_BLOGSPOT&amp;navbarType=BLACK&amp;layoutType=CLASSIC&amp;homepageUrl=http%3A%2F%2Fzerowmianowniku.blogspot.com%2F&amp;blogLocale=pl&amp;searchRoot=http%3A%2F%2Fzerowmianowniku.blogspot.com%2Fsearch" marginwidth="0" marginheight="0" scrolling="no" frameborder="0" height="30px" width="100%" id="navbar-iframe" title="Blogger Navigation and Search"></iframe> <div></div>

O stronie

Nietypowy blog o niecodziennej treści, przynajmniej w założeniu. Zamierzam zamieszczać tu regularnie artykuły traktujące o szeroko rozumianej filozofii, sztuce, muzyce, literaturze i innych takich, a także różne inne teksty których treść jest trudna do przewidzenia.

Złote myśli

Nie gniewem, lecz śmiechem się zabija - Nietzsche
Artysta, prawdziwy artysta, a nie przeintelektualizowany młynek mielący automatycznie wszystkie możliwe wariacje i perturbacje, nie powinien bać się cierpienia - Witkacy
Nie zrozumiecie sztuki, póki nie zrozumiecie, że w sztuce 1+1 może dać każdą liczbę z wyjątkiem 2. - Picasso

Archiwum

Po co się zabijać? Przeczytaj zanim... poniedziałek, 31 grudzień 2007 |

Po tym jak przeanalizowałem "cięcie się" postanowiłem zająć się samobójstwem w nieco bardziej cyniczny sposób. Nie wydaje mi się by ten sposób myślenia który przedstawiam poniżej był zły, wręcz przeciwnie.

Jeśli jesteś ateistą...
Nie ma sensu się zabijać, bo na śmierć zawsze masz czas, co by nie było przyjdzie i tak. Co co zależy pożyć jeszcze trochę i zobaczyć co będzie dalej?

Jeśli wierzysz w niebo i piekło...
Jeśli się potniesz pójdziesz zapewne do piekła jako pierwszy bluźnierca, jeśli przecierpisz - do nieba jako pierwszy męczennik ;)

Jeśli wierzysz w reinkarnację...
Popsujesz sobie karmę i rzucisz kłodę pod nogi w swojej drodze do realizacji. Odrodzisz się w niezbyt przyjemnych warunkach, a z problemami i tak będziesz musiał się zmierzyć.

Jeśli jesteś wyznawcą Eris albo Latającego Potwora Spaghetti...
Tutaj nie mam żadnych "ale", rób jak uważasz.


Oczywiście nie trzeba tego brać zupełnie serio, ale takie podejście może się komuś przydać.

Etykiety:

Skomentuj       Zobacz komentarze (9)    

Oceń post:

Lekkie zmiany niedziela, 30 grudzień 2007 |

Zdecydowałem się wywalić odtwarzacz z dołu, były z nim same problemy, w IE muzyka włączała się automatycznie, w FF trzeba było zjechać na dół, zresztą dotarło do mnie, że to jest ogólnie raczej problematyczne rozwiązanie. Czas ładowanie, i tak niekrótki wydłużał się niemiłosiernie, a poza tym większość gości w czasie przeglądanie www słucha muzyki z winampa lub innego odtwarzacza, tak więc nie było sensu bym ich męczył swoim.

Etykiety:

Skomentuj       Zobacz komentarze (2)    

Oceń post:

Problem żyletki, czyli dlaczego ludzie się tną? sobota, 29 grudzień 2007 |



Jakiś czas temu przekonałem się, że z czytania "uczonych książek" mogą wyniknąć nadspodziewanie życiowe wnioski. Od dłuższego czasu miałem w planach zaznajomienie się z teoriami Freuda, o którym każdy słyszał, ale o którego badaniach mało kto tak naprawdę potrafi coś więcej powiedzieć. Z silnym postanowieniem jak najszybszego naprawienia tego niedopatrzenia udałem się do biblioteki, spotkał mnie tam jednak zawód. "Wstępu do psychoanalizy" nie było, była inna jego książka - zbiór esejów "Poza zasadą przyjemności". Dobre i to! Teksty okazały się raczej trudne, przynajmniej do czasu zaznajomienia się ze słownictwem (ego, superego, id, kateksja...) z czasem okazało się jednak, że jeśli uznać te teorie za prawdziwe to można w bardzo logiczny sposób wytłumaczyć wiele nielogicznych wydawałoby się zachowań.
Nie namawiam nikogo do czytania profesora Freuda, jako, że jak wspomniałem jest to raczej ciężkostrawna lektura, namawiam za to gorąco do choćby ogólnego zapoznania z psychoanalizą jako środkiem pozwalającym na zdemaskowanie wielu nieuświadomionych destrukcyjnych popędów które czają się zapewne w podświadomości niejednego z czytelników (tak, tak, o tobie mówię...). Przedstawię tutaj psychoanalityczną interpretację samookaleczenia, popularnej dziś "zabawy" wśród nastolatek i wiecznie nieszczęśliwych goth'ów.

Chciałbym tu się rozpisać, ale jak by nie patrzeć sprawa jest naprawdę prosta z punktu widzenia psychoanalizy. Tną się osoby nieszczęśliwe, to pierwszy fakt. Nieszczęście wynika z niezaspokojonego popędu, brak zaspokojenia po pewnym czasie musi wywołać stopniowe pogorszenie samopoczucia. Najczęściej jest to nieszczęśliwa miłość, przynajmniej w naszym kręgu kulturowym. No i tutaj dwa kluczowe zjawiska:

  • chęć odwetu
  • przeniesienie i wchłonięcie obiektu w obręb własnego aparatu psychicznego
Jak by to teraz opisać najtrafniej? Każdy oczywiście może się zarzekać, że nie ma w nim krzty nienawiści, w praktyce okazuje się jednak, że faktycznie od miłości do nienawiści tylko jeden krok, nie chodzi tu zresztą o nienawiść świadomą, nawet nie o samą nienawiść, ale właśnie chęć odwetu i ukarania niedostępnego obiektu pragnień. Jest to najczęściej proces zupełnie nieświadomy, zachodzący gdzieś w niedostępnych warstwach psychiki.

Przeniesienie w tym przypadku polega na włączeniu namiastki niedostępnego obiektu w ramy własnego aparatu psychicznego. Umysł pozbawiony możliwości zaspokojenia w świecie zewnętrznym, podejmuje próbę zrobienia tego wewnątrz (sny, fantazje...). Nie można oczywiście generalizować, u różnych osób ten proces może się odbywać w dość dowolny sposób, przedstawiam to raczej ogólnikowo.

Tak więc reasumując: dana osoba, mając obiekt niejako wewnątrz siebie ( wchłonięty psychicznie), powodowana podświadomą chęcią ukarania go, zadaje sobie ból nawet nie podejrzewając, że jej prawdziwym celem nie jest ona sama.

Tyle na ten temat psychoanaliza, przynajmniej w mojej interpretacji.

Etykiety:

Skomentuj       Zobacz komentarze (3)    

Oceń post:

BlogFrog dla Bloggera piątek, 28 grudzień 2007 |


Tak więc drugi dzisiaj post-wskazówka. Jutro postaram się napisać coś konkretniejszego, tymczasem opiszę rozwiązanie problemu z którym niejeden mógł się już spotkać.

Szukając wszelkich sposobów na promocje niniejszego bloga szybko natknąłem się na Blogfrog, serwis rankingowy katalogujący polskie blogi. Jest to chyba największy tego system w Polsce, zdecydowanie przypadł mi do gustu, jednak nie minęło dużo czasu nim pojawił się problem, mianowicie nigdzie na stronie systemu nie znalazłem informacji jak zainstalować gwiazdki do oceny na bloggerze, jedyny dostępny opis dotyczył Wordpress'a. Trafiłem na stronę z opisem rozwiązania wykorzystującego javascript. Niezbyt przypadło mi do gustu, na szczęście sprawdziłem komentarze do wpisu i tak trafiłem na stronę prezentującą najprostsze i najlepsze wyjście. Warto sprawdzić, w komentarzach jest moja modyfikacja dla szablonów klasycznych.

Etykiety:

Skomentuj       Zobacz komentarze (0)    

Oceń post:

Muzyka z google |



Z braku jakiegoś konkretniejszego tematu na bieżącą chwilę, postanowiłem napisać kilka słów dla osób męczących się z eMule i innymi p2p. Skłonił mnie do tego wpis z blogu lanooz, od razu sobie pomyślałem - "przecież znam lepszy sposób"! Wystarczy google i jeśli muzyka której szukamy nie jest super niszowa to w jednej chwili mamy to czego chcieliśmy. Wystarczy wpisać w google:
inurl:(serwis) ( nazwa piosenki, albumu lub zespołu )

Pole 'serwis' zastąpić nazwą jednego z serwisów umożliwiających upload plików. Mogą to być dla przykładu: sendspace, 4shared, megaupload, rapidshare, bestsharing. Można też spróbować "peb", na tym forum jest sporo linków. Można tą metodą ściągać nie tylko muzykę, również rózne inne pliki.
Potem wystarczy tylko przejrzeć listę wyników.

Etykiety: ,

Skomentuj       Zobacz komentarze (0)    

Oceń post:

Reinkarnacja - spojrzenie nieco nietypowe... czwartek, 27 grudzień 2007 |


Ta notka nieco się opóźniła, chyba jeszcze nie wyrobiłem sobie dostatecznie blogowej dyscypliny i systematyczności, ale co tam. Reinkarnacja to jeden z tematów które chciałem poruszać i niniejszym to robię, to pierwszy post na jej temat, ale niewątpliwie nie ostatni. Chyba już pisałem, że zamierzam zamieszczać jeden wpis dziennie, plus czasem dodatki jak np. wiersz Baudelair'a który dodałem ostatnio. Mam nadzieję, że zapału mi nie zabraknie, zresztą nie zmarnowałem poprzednich dni, dodałem blog do sporej liczby katalogów i innych cudów czego efektem jest między innymi widoczny niżej FrogRank - zachęcam do głosowania ;P.

Co do samej reinkarnacji która jest dzisiejszym tematem. Ma ona ścisły związek z filozofią BG o której pisałem niedawno, jest zresztą podstawą niemal wszystkim wschodnich tradycji mistycznych. Osobiście podchodzę do niej jednak nieco inaczej niż się powszechnie przyjmuje, podobnie jak do wszystkiego chyba. Żadnej koncepcji życia po śmierci nie da się udowodnić i jest to fakt, niektóre jednak są praktyczniejsze w wierze od innych. Tak właśnie to widzę - czysty pragmatyzm w sprawach wiary, bo czy właśnie nie jest wygodniej wierzyć, że coś jednak po śmierci nas jeszcze czeka. Wystarczy zrobić to proste założenie by pozbyć się wielkiego bólu głowy związanego z lękiem przed zgonem, jakiś tam strach i niepewność na pewno zostaną, będą jednak niczym w porównaniu z koszmarem na walkę z którym skazany jest ateista-materialista. Idźmy jednak dalej, na razie nie wykroczyliśmy ani o krok ponad zakład Pascal'a dotyczący wiary w Boga. Boga zostawmy na razie w spokoju, skupmy się na naszych wyobrażeniach dotyczących życia po śmierci. Jedna klasa to pomysły proponowane przez większość zachodnich religii, jakoby po życiu czekało nas zbawienie lub potępienie, zazwyczaj przedstawiane jako niebo i jego przeciwieństwo - piekło. Są tu pewne smaczki - wyznawcę Mahometa czeka na przykład w jego raju chmara rozochoconych dziewic z którymi to będzie się zabawiał za Bożą aprobatą całą wieczność - to dość długo. W judaizmie występuje dość dziwna dla mnie wiara w zmartwychwstanie ciała, która co więcej również w chrześcijaństwie odgrywa raczej niezrozumiałą rolę, no bo jeśli ktoś po śmierci jest potępiony lub zbawiony, to po co jeszcze ma zmartwychwstawać? Czy też może dusze czekają na sąd ostateczny i dopiero wtedy idą tu albo tu? Przepraszam, nie jestem ekspertem w tych tematach, zresztą to zupełnie bez sensu jako, że ciało po śmierci gnije i jest to fakt nie do podważenia (tak, tak, mogą dostawać ciało-nówkę, ale dajmy sobie z tym spokój... zwłaszcza, że widziałem kiedyś w telewizji Żyda który twierdził ze świętym przekonaniem, że jeśli ktoś trafi do grobu bez nogi to na sąd ostateczny wstanie bez nogi ;P). Wszystko to strasznie naiwne i w dość oczywisty sposób wynikające z braku wiedzy naszych przodków o otaczającym ich świecie.

Wypadałoby teraz przyjrzeć się nieco bardziej wydumanym teoriom które zrodziły się w głowach naszych wschodnich braci. Poza reinkarnacją mamy jeszcze skrajnie monistyczne teorie - jakiekolwiek jednostkowe istnienie jest niczym więcej jak złudzeniem, po śmierci natychmiast jednoczymy się z absolutem. Reinkarnacja zakłada wcielanie po śmierci kolejnych form w drodze do tegoż absolutu, mniejsza jednak w drodze do czego... Ważny jest sam fakt, że po życiu czeka nas kolejne, a to jak będzie wyglądało zależy od życia bieżącego. Przyjrzyjmy się bliżej temu założeniu. Pierwsze - jest dość wygodna dla nas, nawet jeśli ktoś pobłądzi to jeszcze będzie mu szansa dana, i to tyle razy ile będzie potrzebował, drugie - jest to dość logiczne patrząc z poziomu stwórcy ( ;P ) by przyjąć taki system, każdy w końcu prędzej czy później się zbawi, nie trzeba robić żadnego piekła ani czyśćca, po trzecie nie wydaje się aż tak naiwna jak przykłady które podawałem wyżej. Tak więc jeśli chcesz w coś wierzyć to reinkarnacja wydaje mi się idealnym rozwiązaniem twoich problemów, oczywiście każdy musi sobie zrobić własny rachunek zysków i strat wynikających z przyjęcia takiego założenia.

Etykiety: ,

Skomentuj       Zobacz komentarze (2)    

Oceń post:

Charles Baudelaire wtorek, 25 grudzień 2007 |



Do czytelnika

Głupota, grzechy, błędy, lubieżność i chciwość
Duch i ciało nam gryzą niby ząb zatruty,
A my karmim te nasze rozkoszne wyrzuty,
Tak jak żebracy karmią szat robaczywość.

Upór jest w naszych grzechach, strach jest w naszych żalach,
Za skruchę i pokutę płacim sobie drogo-
I wesoło znów kroczym naszą błotną drogą,
Wierząc, że zmyjemy winy - w łez mizernych falach.

A na poduszce grzechu szatan Trismegista
Nasz duch oczarowany kołysze powoli,
I tak trawi bogaty kruszec naszej woli
Trucizną swą ten stary, mądry alchemista.

Diabeł to trzyma nici, ci kierują nami!
Na rzeczy wstrętne patrzym sympatycznym okiem -
Co dzień do piekieł jednym zbliżamy się krokiem
Przez ciemność, która cuchnie i na wieki plami.

Jak żebraczy rozpustnik, co gryząc przyciska
Męczeńską pierś strudzonej nierządnicy,
Kradniem rozkosz przejściową - w mroków tajemnicy
Jak zeschłą pomarańczę, z której sok nie tryska.

Niby rój glist co mrowiem gęstym się przewala,
W mózgu nam tłum demonów huczy z dzikim śmiechem,
A śmierć ku naszym płucom za każdym oddechem
Spływa z głuchymi skargi, jak podziemna fala.

Jeśli gwałt i trucizna, ognie i sztylety
Dotąd swym żartobliwym haftem nie wyszyły
Kanwy naszych przeznaczeń banalnej niestety!

Ale pośród szakalów, śród panter i smoków,
Pośród małp i skorpionów, żmij i nietoperzy,
Śród tworów, których stado wyje, pełza, bieży,
W ohydnej menażerii naszych grzesznych skoków -

Jest potwór - potworniejszy nad to bydląt plemię,
Nuda, co, chociaż krzykiem nie utrudza gardła,
Chętnie by całą ziemię na proch miałki starła,
Aby jednym ziewnięciem połknąć całą ziemię.

Łza mimowolna błyska w oczu jej pryzmacie,
Ona marzy szafoty, dymiąc swe haszysze,
Ty znasz tego potwora, co jak sen kołysze -
Hipokryto, słuchaczu, mój bliźni, mój bracie!

Etykiety:

Skomentuj       Zobacz komentarze (0)    

Oceń post:

Przesilenie zimowe poniedziałek, 24 grudzień 2007 |



Nie czas i nie miejsce ku temu bym się zbytnio rozpisywał, ale nie byłbym sobą gdybym w celach edukacyjnych nie podał tej pary linków:
Przesilenie zimowe
Geneza świąt

I nie chodzi wcale o to bym był jakimś przeciwnikiem, nic z tych rzeczy. Po prostu zawsze lepiej wiedzieć skąd się wzięło coś co samemu się praktykuje...

Etykiety:

Skomentuj       Zobacz komentarze (1)    

Oceń post:

Bhagavad Gita niedziela, 23 grudzień 2007 |


Tak więc w ramach sukcesywnego zajmowania się kolejnymi świętymi księgami podejmę tym razem temat Bhagavad-gity. Zapewne wielu z czytelników ( ha! czytelników? jak na razie wszystko to co piszę pozostaje bez posłuchu, ale jako, że staram się powoli promować ten 'sajt', spodziewam się za jakiś czas uzyskać co najmniej trochę stałych gości ) już o niej słyszało, może nawet ktoś ją czytał. Ja sam mogę poszczycić się, że przebrnąłem swego czasu przez całą, często też do niej wracam, toteż postanowiłem napisać parę słów na temat tej jakby nie patrzeć wielkiej księgi.

Na czym opiera się filozofia Gity? Jeśli streścić wszystko i przedstawić w wielkim skrócie to chodzi przede wszystkim o wieczną relację między żywą istotą a duszą najwyższą, to jest, między tobą a Kryszną. Dla znających mistykę hinduską wiele zawartych idei może nie być niczym nowym, jednak opiszę tu wszystkie najważniejsze fakty, zwłaszcza, że wiele doktryn zawartych w Gicie odstaje nieco od reszty wierzeń składających się na hinduizm.

Kryszna jest najwyższym i jedynym Bogiem, to najważniejsze i należy to dobrze pojąć. Nie chodzi o jakieś metaforyczne pojęcie, nic z tych rzeczy, Kryszna jest indywidualną osobą i należy go jako takiego traktować. Jest on Najwyższym Panem który stworzył wszechświat i stale stwarza go na nowo. Materia jest jego energią, żywe istoty są również jego energią, ale wyższą. Ciekawe jest samo pojęcie duszy - nigdy się ona nie rodzi ani nie przestaje istnieć. Nie ma początku ani końca, stale wciela się przybierając nowe formy. Celem jest wyrwanie się z sideł zmiennej materialnej egzystencji i osiągnięcie wyzwolenia - planety Kryszny znajdującej się w niebie duchowym.
Stanowisko to jest zgoła odmienne od zdania impersonalistów którzy zaprzeczają jakoby Bóg był osobą. Nazywają go wszechogarniającym duchem. Dla impersonalistów każde indywidualne istnienie jest tylko złudzeniem. Kryszna nawołuje do zaprzeczenia władzy własnych zmysłów i zwrócenia całej swojej uwagi ku niemu przez recytowanie swojej transcendentalnej mantry.

Pewnym faktem, który dość skutecznie zniechęcił mnie do ruchu Hare Kryszna są absurdy na jakie można natknąć się w naukach. Przywódca ruchu twierdził na przykład w swoim komentarzu do Gity, że tak naprawdę istnieje tylko jedno słońce, a inne gwiazdy podobne są naszemu księżycowi i świecą światłem odbitym. Czysty absurd z naukowego punktu widzenia!
Gita nie poddaje się również żadnej krytyce, jej komentator twierdzi wprost, że jedyną osobą zdolną pojąć BG jest tylko czysty wielbiciel Kryszny pod przewodnictwem duchowego mistrza.

Osobiście chyba nie trafił do mnie przekaz, prawdopodobnie z braku pokory, nie potrafiłbym tak zupełnie się podporządkować nawet samemu Bogu ( ;P ) do czego namawia BG. Wiele jednak z tego o czym mówią 'święte wersety' przyjąłem i włączyłem do swojej filozofii i sposobu myślenia. Polecam lekturę.


Hare Kryszna Hare Kryszna
Kryszna Kryszna Hare Hare
Hare Rama Hare Rama
Rama Rama Hare Hare



Etykiety: ,

Skomentuj       Zobacz komentarze (2)    

Oceń post:

Andrew Chumbley |






Etykiety:

Skomentuj       Zobacz komentarze (0)    

Oceń post:

Mentalność polskiego kleru sobota, 22 grudzień 2007 |

Czasem aż strach bierze gdy pomyśli się o tym co dziać się może w głowie przeciętnego polskiego księdza (a przynajmniej mnie bierze, i to jeszcze jak ;D ...). Korzystając z tego, że z niewiadomych przyczyn pewnego pięknego dnia pod klasę przybył nie ten kleryk co zwykł uczyć moją piękną klasę religii, postanowiłem poprawić sobie trochę humor i uczestniczyć w zajęciach. Zwykle czekałem grzecznie na korytarzu, dziwnym trafem nie udało mi się zaliczyć tego przedmiotu w pierwszej klasie, ten jednak mnie nie znał, nic nie stało więc na przeszkodzie bym wszedł i zabrał głos w teologicznej dyskusji.

Na samym starcie spotkało mnie jednak rozczarowanie. Czarno odziany boży sługa oznajmił wszem i wobec, że żadnej dyskusji nie będzie, zna nas z opowieści i to w zupełności mu wystarcza. Krótko mówiąc - nie będzie z nami gadał. Po krótkim sprawdzeniu obecności ( coś tam nie zgadzało się z liczbą uczniów ;P ...) włączył film o jakże ważkim problemie alkoholizmu, sam zasiadł spokojnie, milcząco przy biurku z dumną miną. Co do filmu nie ma co się rozpisywać - krótka, podręcznikowa historia pewnego pana chlejącego ile wlezie i jednocześnie stale zapewniającego swoją zrozpaczoną dziewczynę, że nad wszystkim panuje. Tym razem obyło się bez Happy End'u, byłem nawet lekko zaskoczony (jak to? film bez szczęśliwego zakończenia ;P ?). Dzięki temu jednak, że Józek ( czy jak tam on się nazywał ) stoczył się stosunkowo prędko, po filmie zostało trochę czasu na krótką wymianę zdań którą tutaj przytoczę ( w miarę wiernie mam nadzieję).

Classmate: A księża przecież też piją co mszę wino. To nie jest alkoholizm?
Pope: Żaden ksiądz przecież się nie upija. Chodzi to przede wszystkim o ilość.
Blogger: Wcale nie o ilość, ale o regularność. Wcale nie trzeba się upijać, żeby być alkoholikiem.
Pope: Znam wielu starszych ludzi którzy codziennie wypijają po kieliszku dla zdrowia. Oni też są alkoholikami?
Blogger: Pewnie tak. To by się okazało gdyby spróbowali przestać.
Pope: Jesteście profanami!!! Nie macie pojęcia o takich rzeczach!

I bądź tu mądrym, kiedy pan w czerni za najwyższy dowód swojej racji uważa własną przynależność do stanu duchownego. Na poparcie własnej racji mogę przytoczyć historię pewnego pilota. Zawsze po locie wstępował do lotniskowego barku gdzie gwoli odprężenia raczył się zimnym drinkiem. Nie upijał się oczywiście. Pewnego dnia problem - zła pogoda uniemożliwiła lądowanie, musiał spędzić w powietrzu więcej czasu niż zwykle. Oblał go pot, ręce zaczęły się trząść, nie trwało długo nim uświadomił sobie czego mu brakuje.

Pozdrawiam wszystkich którzy wiedzą czego im trzeba.

Etykiety:

Skomentuj       Zobacz komentarze (13)    

Oceń post:

Pablo Picasso - cytaty |


Młoda dziewczyna przed lustrem

  • Artysta musi umieć przekonywać ludzi o szczerości swoich kłamstw.
  • Gdy przychodzi natchnienie, zastaje mnie przy pracy.
  • Innych kopiować należy, ale kopiować samego siebie – to tragiczne.
  • Ja nie szukam, ja znajduję.
  • Kobiety albo nie powinny nosić niczego, albo długie majtki (spódnice).
  • Komputery są bezużyteczne. Mogą nam dać tylko odpowiedź.
  • Malarz to człowiek, który maluje to, co sprzedaje. Artysta to człowiek, który sprzedaje to, co maluje.
  • Maluję, co widzę.
  • Nie zrozumiecie sztuki, póki nie zrozumiecie, że w sztuce 1+1 może dać każdą liczbę z wyjątkiem 2.
  • Niektórzy malarze przekształcają słońce w żółtą plamę, ale są inni, którzy dzięki swojej sztuce i inteligencji przekształcają żółtą plamę w słońce.
  • Nigdy nie nadchodzi chwila, w której mógłbym powiedzieć: dobrze pracowałem, a jutro jest niedziela.
  • Nikt nie może wyjaśnić moich obrazów. Ja sam nie mogę ich wyjaśnić. Wydobywanie "sensu" z kubistycznego obrazu jest całkowicie niesłuszne.
  • O kierunku sztuki można powiedzieć, że się wybił, dopiero wtedy, gdy stosują go dekoratorzy wystaw.
  • Szept pięknej kobiety słyszy się lepiej, niż najgłośniejszy zew obowiązku.
  • Także wśród ludzi jest więcej kopii niż oryginałów.
  • Trzeba bardzo dużo czasu aby stać się młodym.
  • W malarstwie można próbować wszystkiego, ma się do tego prawo, pod warunkiem, że nigdy tego się już nie powtórzy.
  • Wszyscy chcą rozumieć malarstwo; dlaczego nie próbują rozumieć śpiewu ptaków?
  • Wszyscy mają prawo się zmieniać, nawet malarze.
  • Wszyscy wiemy, że sztuka nie jest prawdą. Sztuka to kłamstwo, które pozwala uświadomić sobie prawdę, tę przynajmniej, jaką dane nam jest zrozumieć.
  • Sztuka czyści duszę z codziennej warstwy kurzu.

Cytaty pochodzą z Wikicytatów.

Etykiety: , ,

Skomentuj       Zobacz komentarze (0)    

Oceń post:

Okultne strony piątek, 21 grudzień 2007 |

Zamieszczam tu spis sporej ilości stron o tematyce okultyzmu, ezoteryki i pokrewnych ( plus kilka kwiatków ;P), który powstał w wyniku moich długich przeszukiwań sieci pod tym kątem. Nie zamieszczam opisów, nie ma sensu, najlepiej po prostu samemu odwiedzić każdą stronę. Wiele stron na pewno jest dość znanych, można jednak znaleźć kilka perełek ( a może to perełki tylko dla mnie ?). Tak czy inaczej zachęcam do przejrzenia.

Polskie:
http://www.magia.gildia.pl/
http://thelema.pl
http://www.okultura.pl/serwis/
http://www.lashtal-press.com
http://thelema_et_agape.republika.pl/index.htm
http://www.magivanga.com.pl
http://418.pl/dziecislonca.htm
http://gnosis.art.pl
http://franzbardon.pl/
http://www.racjonalista.pl
http://www.ateista.org/
http://thelema.bloog.pl

Angielskie:
http://www.outercol.org/
http://www.thelemapedia.org
http://www.oto.org/
http://www.oto-usa.org/
http://www.theatlantisbookshop.com/
http://www.fulgur.co.uk/
http://www.weiserantiquarian.com
http://www.themagickalreview.org/
http://www.mandrake-press.co.uk/
http://www.hermetic.com/
http://666books.com/
http://www.leilawaddell.com/
http://www.caduceusbooks.com/occultartgallery/
http://www.cadu.demon.co.uk/sparecover.html
http://www.the-equinox.org/

Etykiety:

Skomentuj       Zobacz komentarze (0)    

Oceń post:

Surrealizm czwartek, 20 grudzień 2007 |

Kilkanaście wybranych dzieł które szczególnie przypadły mi do gustu podczas przeglądania Gallery of Surrealism.










Etykiety: , ,

Skomentuj       Zobacz komentarze (0)    

Oceń post:

Book of the Law wtorek, 18 grudzień 2007 |



Liber Al jest chyba jedną z bardziej niezwykłych książek na jakie można natrafić. Daruję sobie wprowadzenia na jej temat, każdy może zapoznać się z jej treścią i genezą w linkach które podaję na dole strony, podzielę się za to kilkoma własnymi refleksjami.

Co do interpretacji, istnieje wiele komentarzy, trzeba jednak z całą mocą zaznaczyć, o czym pisał zresztą sam Crowley, że tak naprawdę interpretacja jest sprawą osobistą każdego człowieka. Crowley twierdził, że to nie on jest autorem, ale jedynie skrybą który posłusznie spisał wszystko to co podyktował mu Aiwaz - wysłannik sił które obejmują ziemię we władanie na następne 2000 lat. Osobiście nigdy specjalnie mnie nie interesowało czy Księge Prawa napisał Crowley, jego anioł stróż, czy też rzeczywiście jej autorem była świadomość o wymiarze kosmicznym. Liczy się przede wszystkim sam przekaz, jej treść i to jak świeże i zdrowe podejście do życia może nam ona podarować.

Zarówno Nuit jak i Hadit mówią o przewyższającej wszystko radości jaką daje zjednoczenie z ich nicością, mówią o sile i wywyższeniu siebie. To stawia księgę ponad resztą smętnych świętych pism które nawijają w kółko o umartwieniu, ofiarach i modłach. W religii proklamowanej przez Liber AL tego nie ma, jej wersety wypełniają pompatyczne nawoływania do rozkoszowania się życiem. "Nie wiążcie niczego", "Szukajcie tylko mnie" mówi Nuit. Podążanie za tymi instrukcjami może przynieść autentyczne życiowe oświecenie przez oderwanie od trywializmu ordynarnej egzystencji. Z początku trudno pojąć cokolwiek, za każdym jednak razem lektura przynosi nowe wnioski, a zrozumienie nigdy nie jest całkowite.



Gdy Crowley odwiedził muzeum w Kairze szukając czegokolwiek mającego związek z postaciami o których mówiła pogrążona w transie jego żona natrafił na stellę która to znajdowała się pod katalogowym numerem 666. Crowley już wcześniej uważał 666 za swoją liczbę magiczną. Stella przedstawiała trójkę Bogów: Nuit, Hadita i Ra-Hoor-Khuita oraz egipskiego kapłana ANKH-F-N-KHONSU.


Sam Crowley, który w czasie otrzymania przekazu uważał się za buddystę z początku go odrzucił, schował manuskrypt głęboko i powrócił do swojego dawnego życia, z czasem jednak jak twierdził odczuł przemożny wpływ prawd w nim zawartych na całe swoje życie. Mówił o zaprowadzeniu na całej ziemi prawa thelemy, jak się to udało każdy może ocenić sam.


Przydatne linki:
Liber AL - po polsku
Liber AL - po angielsku
Liber AL - rękopis
http://pl.wikipedia.org/wiki/Liber_AL_vel_Legis

Czyń swoją wolę, będzie całym Prawem.

Studiowanie tej Księgi jest zakazane. Mądrze jest zniszczyć ten egzemplarz zaraz po pierwszym przeczytaniu.

Ktokolwiek to zlekceważy, czyni tak na własne ryzyko. Jest ono straszliwe. Tych, którzy rozprawiać będą o zawartości tej Księgi, unikać będą wszyscy, niczym źródła zarazy.

Wszystkie wątpliwości dotyczące Prawa mają być rozstrzygane jedynie poprzez odwołanie się do mych pism, każdy dla siebie.

Nie ma prawa poza Czyń swoją wolę.

Miłość jest prawem, miłość podług woli.

Kapłan książąt,

ANKH-F-N-KHONSU




Etykiety: , ,

Skomentuj       Zobacz komentarze (0)    

Oceń post:

Deja vu i wieczny powrót poniedziałek, 17 grudzień 2007 |


Alegoria wiecznego powrotu


W pierwszym poważniejszym poście zamierzam zająć się zjawiskiem z którym niemal każdy się styka co jakiś czas. Z góry przepraszam za ewentualne błędy logiczne, zresztą ta praca niemal na pewno będzie je zawierać, jako, że to co przedstawiam to jedynie moje rojone pomysły zrodzone z godzin wieczornych rozmyślań domorosłego filozofa nad sensem życia i śmierci. Nie ma zresztą nic tak naprawdę odkrywczego, ja tylko połączyłem kilka idei które do tej pory funkcjonowały oddzielnie.

Deja vu pojawia się w najmniej oczekiwanych momentach i trwa co najwyżej kilka sekund. Nie każdy je miewa. Mało kto zastanawia się skąd właściwie się bierze. Są pewne naukowe wyjaśnienia, odsuńmy je jednak na bok, zajmijmy się czystą życiową filozofią ;D. Wcześniej jednak wprowadźmy jeszcze jedno pojęcie, mianowicie 'wieczny powrót' z którym osobiście wiążę to zjawisko.


Skarabeusz jako symbol wiecznego powracania.


"Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina na wszystkie sprawy pod niebem.
Jest czas rodzenia i czas umierania,
czas sadzenia i czas wyrywania tego, co zasadzono,
czas zabijania i czas leczenia,
czas burzenia i czas budowania, [...]
czas miłowania i czas nienawiści, [...]
Wszystko co czyni Bóg na wieki będzie trwało. [...]
To co jest, już było, a to, co ma być kiedyś, już jest. [...]"

(Koh 3, 1-15)


Tak mniej więcej wieczny powrót wygląda w ujęciu starożytnych. Zanim sam to omówię głos należy jeszcze do nieocenionego Fryderyka Nietzschego:

A gdyby tak (...) jakiś demon (...) rzekł ci: "Życie to, tak jak je teraz przeżywasz i przeżywałeś, będziesz musiał przeżywać raz jeszcze i niezliczone jeszcze razy; i nie będzie w nim nic nowego, tylko każdy ból i każda rozkosz i każda myśl i każde westchnienie i wszystko niewymownie małe i wielkie twego życia wrócić ci musi, i wszystko w tym samym porządku i następstwie" - (...) Czy nie padłbyś na ziemię i nie zgrzytał zębami i nie przeklął demona, który by tak mówił? Lub czy przeżyłeś kiedy ogromną chwilę, w której byś był mu rzekł: "Bogiem jesteś i nigdy nie słyszałem nic bardziej boskiego". Gdyby myśl ta uzyskała moc nad tobą, zmieniłaby i zmiażdżyła może ciebie, jakim jesteś. Pytanie przy wszystkim i każdym szczególe: "czy chcesz tego jeszcze raz i jeszcze niezliczone razy?" leżałoby jak największy ciężar na postępkach twoich. Lub jakże musiałbyś kochać samego siebie i życie, by niczego więcej nie pragnąć nad to ostateczne, wieczne poświadczenie i pieczętowanie.


Podstawą wiecznego powrotu jest koncepcja fizyczna. Jeśli uznamy, że ilość tak przestrzeni jak i materii jest we wszechświecie skończona to w konsekwencji tak samo skończona musi być ilość stanów tej materii w tej przestrzeni. A jeśli tak to stany te muszą się powtarzać (co prawda nie wszystkie, jedne na przykład mogą w całej wieczności wystąpić tylko raz, inne mogą mieć tych wystąpień dużo większą liczbę, liczba ta jednak nawet być nieskończona, za to liczba samych możliwych stanów jest skończona). Jakie ma to konsekwencje dla życia? Proste - jeśli połączyć teorię wiecznego powrotu z deja vu można łatwo dojść do wniosku, że widocznie odczuwając znajomość danej sytuacji instynktownie czujemy (trudno powiedzieć w jaki sposób), że dana sytuacja miała już miejsce, a zakładając prawdziwość teorii jak najbardziej miała do tego prawo. Wszystko byłoby bardzo pięknie gdyby nie ucieczka galaktyk, ponoć według najnowszych badań ( których wyniki znam z podręcznika do fizyki ) siły grawitacji nie są wystarczające by utrzymać materię w "kupie" a zatem rozpierzchnie się ona w pustce i oziębi. W takim razie wieczny powrót byłby całkiem obalony, w jego przypadku trzeba by wszechświata oscylującego, to jest takiego w którym po każdym wielkim wybuchu materia po pewnym okresie wracałaby do stanu początkowego i następował następny wielki wybuch ( i tak w nieskończoność, czyż to nie piękne ;P).

Wszystko to mało prawdopodobne ( szalone wręcz ;P), ale ewentualne życiowe konsekwencje nad wyraz ciekawe. Można by tu uznać duszę za to coś co przenosi informację i pozwala nam zorientować się( deja vu ), że dana sytuacja miała już kiedyś miejsce w innym cyklu wszechświata. Liczba stanów jest skończona, więc powstałaby tu dla niektórych wielka niesprawiedliwość, ktoś mógłby za każdym razem pędzić życie biedaka, ktoś inny wracać jako bogacz, ktoś inny zaś mieć setkę możliwości i poznawać życie z każdej strony. Możliwości jest mnóstwo.


To na razie tyle, temat wcale nie został wyczerpany, jedynie nakreślony jako podstawa do dalszych prywatnych przemyśleń i dyskusji. Mam nadzieję, że opisałem wszystko w miarę zrozumiały sposób.


Etykiety:

Skomentuj       Zobacz komentarze (3)    

Oceń post:

Muzyczne rekomendacje niedziela, 16 grudzień 2007 |

Jak można łatwo zauważyć na dole strony znajduje się odtwarzacz muzyki. Będę w nim umieszczał różne ciekawe "empeki" tak by każdy mógł przesłuchać i wyrobić sobie zdanie, zachęcam do komentowania. Będzie to zawsze jeden wykonawca z tych bardziej klasycznych i jeden bardziej współczesny. Jedna uwaga - mimo moich starań nie udało mi się uczynić, aby muzykę uruchamiał przycisk "play", uruchamia się automatycznie po zjechaniu na dół strony, a więc jeśli nie chcesz słuchać nie rób tego ( albo naciśnij dwie równoległe kreseczki).

Etykiety:

Skomentuj       Zobacz komentarze (0)    

Oceń post:

Kazimierz Przerwa-Tetmajer sobota, 15 grudzień 2007 |


EVVIVA L'ARTE!

Eviva l'arte! Człowiek zginąć musi -

cóż, kto pieniędzy nie ma, jest pariasem,

nędza porywa za gardło i dusi -

zginąć, to zginąć jak pies, a tymczasem,

choć życie nasze splunięcia niewarte:

evviva l'arte!


Eviva l'arte! Niechaj pasie brzuchy

nędzny filistrów naród! My, artyści,

my, którym często na chleb braknie suchy,

my, do jesiennych tak podobni liści,

i tak wykrzykniem; gdy wszystko nic warte,

evviva l'arte!


Evviva l'arte! Duma naszym bogiem,

sława nam słońcem, nam, królom bez ziemi,

możemy z głodu skonać gdzieś pod progiem,

ale jak orły z skrzydły złamanemi -

więc naprzód! Cóż jest prócz sławy co warte?

evviva l'arte!


Evviva l'arte! W piersiach naszych płoną

ognie przez Boga samego włożone:

więc patrzym na tłum z głową podniesioną,

laurów za złotą nie damy koronę,

i chociaż życie nasze nic niewarte:

evviva l'arte!




Etykiety: ,

Skomentuj       Zobacz komentarze (0)    

Oceń post:

Best of Witkacy (jeśli chodzi o malarstwo) piątek, 14 grudzień 2007 |

Kilka co ciekawszych obrazków...


Ogród udręczeń



Książę ciemności kusi św. Teresę przy pomocy kelnera z Budapesztu


Na dnie


Pejzaż znad atlantyku

Grafiki pochodzą ze strony http://www.witkacy.yoyo.pl którą serdecznie polecam!

Etykiety: , ,

Skomentuj       Zobacz komentarze (0)    

Oceń post:

Bezawaryjny Windows XP wtorek, 11 grudzień 2007 |

Treść tego pierwszego posta niewiele ma wspólnego z ogólną tematyką jakiej ma dotyczyć ten blog, ale z pewnych względów postanowiłem napisać kilka słów w kwestii poprawnej konfiguracji WindowsXP. Po prostu zbyt często słyszy się teksty w stylu: "System ciągle mi się wiesza", "Mam zawirusowany komputer", "Gg nawala..." i tym podobne, zresztą miałem nieraz okazję przekonać się jak niektóre systemy potrafią być "zawalone". Osobiście też miałem kiedyś podobne problemy, ale z czasem (instalowałem biednego XP-eka chyba ze sto razy) nauczyłem się, że jednak da się uczynić Windows systemem całkiem niezawodnym, wystarczy tylko poświęcić trochę czasu i odrobinę fatygi, a nie będziemy musieli wgrywać systemu co dwa tygodnie. Oto mój przepis:

  1. Przede wszystkim najlepszy, nie ważne do czego używamy komputera, jest WindowsXP Proffesional, koniecznie z SP2. Jego atuty to brak ograniczeń które zostały nałożone na niektóre inne wersje, wbudowany firewall, większa stabilność i bezpieczeństwo. Nawet jeśli mamy inną wersję, to warto postarać się właśnie o tą.
  2. Instalujemy, nie ma tu co wydziwiać, wszystko krok po kroku...
  3. Instalujemy sterowniki jak wyżej...
  4. Instalując oprogramowanie takie jak między innymi gadu-gadu czy winamp zwracamy uwagę, by zaznaczyć opcję, że program ma używać osobnej konfiguracji dla każdego z użytkowników. To ważne.
  5. Instalujemy Firefox i pozwalamy, żeby uczynił siebie domyślną przeglądarką. Możesz go pobrać z www.firefox.pl, warto go używać gdyż jest znacznie bezpieczniejszy i wydajniejszy niż IE. Do poczty thunderbird albo gmail, do wyboru. Outlook od biedy też może być, wirusy w poczcie są już raczej rzadkością, przynajmniej ja nie dostaje ;P
  6. Jako antywirus bardzo dobry jest avast, jest prosty i dobry, trzeba tylko się zarejestrować, ale to nie jest wielki problem. Polecam tylko wyłączyć generowanie VRDB, można to zrobić w menu dostępnym po kliknięciu na ikonę na pasku prawym przyciskiem. Poza tym lepiej jest połączyć dwie ikony w jedną (domyślnie są dwie, jedna dla VRDB i jedna dla samego antywira). Pandy nie polecam, miałem, jest strasznie uciążliwa.
  7. Wyłączamy aktualizacje automatyczne, raczej na nic się zdają i tylko zawracają głowę.
  8. Tworzymy konto zwykłego użytkownika bez praw administratora i używamy go na co dzień. To chyba najważniejsze, podczas używania konta z ograniczeniami jesteśmy niemal całkowicie bezpieczni gdyż żaden wirus czy spyware nie ma z tego poziomu dostępu do plików systemowych. Konta administracyjnego powinniśmy używać jedynie do instalacji oprogramowania, edycji ustawień i tym podobnych. Instalując dobrze jest podawać jako lokację katalog domowy użytkownika z ograniczeniami, inaczej czasem mogą pojawić się problemy z uprawnieniami.
Wszystko to może wydawać się trochę kłopotliwe, ale szybko można się odzwyczaić od korzystania z konta administracyjnego, zresztą jest ono potrzebne tylko co jakiś czas, mało kto instaluje codziennie nowy program. W razie pytań jestem do dyspozycji ;P

Etykiety:

Skomentuj       Zobacz komentarze (0)    

Oceń post: