Reinkarnacja - spojrzenie nieco nietypowe...

Ta notka nieco się opóźniła, chyba jeszcze nie wyrobiłem sobie dostatecznie blogowej dyscypliny i systematyczności, ale co tam. Reinkarnacja to jeden z tematów które chciałem poruszać i niniejszym to robię, to pierwszy post na jej temat, ale niewątpliwie nie ostatni. Chyba już pisałem, że zamierzam zamieszczać jeden wpis dziennie, plus czasem dodatki jak np. wiersz Baudelair'a który dodałem ostatnio. Mam nadzieję, że zapału mi nie zabraknie, zresztą nie zmarnowałem poprzednich dni, dodałem blog do sporej liczby katalogów i innych cudów czego efektem jest między innymi widoczny niżej FrogRank - zachęcam do głosowania ;P.
Co do samej reinkarnacji która jest dzisiejszym tematem. Ma ona ścisły związek z filozofią BG o której pisałem niedawno, jest zresztą podstawą niemal wszystkim wschodnich tradycji mistycznych. Osobiście podchodzę do niej jednak nieco inaczej niż się powszechnie przyjmuje, podobnie jak do wszystkiego chyba. Żadnej koncepcji życia po śmierci nie da się udowodnić i jest to fakt, niektóre jednak są praktyczniejsze w wierze od innych. Tak właśnie to widzę - czysty pragmatyzm w sprawach wiary, bo czy właśnie nie jest wygodniej wierzyć, że coś jednak po śmierci nas jeszcze czeka. Wystarczy zrobić to proste założenie by pozbyć się wielkiego bólu głowy związanego z lękiem przed zgonem, jakiś tam strach i niepewność na pewno zostaną, będą jednak niczym w porównaniu z koszmarem na walkę z którym skazany jest ateista-materialista. Idźmy jednak dalej, na razie nie wykroczyliśmy ani o krok ponad zakład Pascal'a dotyczący wiary w Boga. Boga zostawmy na razie w spokoju, skupmy się na naszych wyobrażeniach dotyczących życia po śmierci. Jedna klasa to pomysły proponowane przez większość zachodnich religii, jakoby po życiu czekało nas zbawienie lub potępienie, zazwyczaj przedstawiane jako niebo i jego przeciwieństwo - piekło. Są tu pewne smaczki - wyznawcę Mahometa czeka na przykład w jego raju chmara rozochoconych dziewic z którymi to będzie się zabawiał za Bożą aprobatą całą wieczność - to dość długo. W judaizmie występuje dość dziwna dla mnie wiara w zmartwychwstanie ciała, która co więcej również w chrześcijaństwie odgrywa raczej niezrozumiałą rolę, no bo jeśli ktoś po śmierci jest potępiony lub zbawiony, to po co jeszcze ma zmartwychwstawać? Czy też może dusze czekają na sąd ostateczny i dopiero wtedy idą tu albo tu? Przepraszam, nie jestem ekspertem w tych tematach, zresztą to zupełnie bez sensu jako, że ciało po śmierci gnije i jest to fakt nie do podważenia (tak, tak, mogą dostawać ciało-nówkę, ale dajmy sobie z tym spokój... zwłaszcza, że widziałem kiedyś w telewizji Żyda który twierdził ze świętym przekonaniem, że jeśli ktoś trafi do grobu bez nogi to na sąd ostateczny wstanie bez nogi ;P). Wszystko to strasznie naiwne i w dość oczywisty sposób wynikające z braku wiedzy naszych przodków o otaczającym ich świecie.
Wypadałoby teraz przyjrzeć się nieco bardziej wydumanym teoriom które zrodziły się w głowach naszych wschodnich braci. Poza reinkarnacją mamy jeszcze skrajnie monistyczne teorie - jakiekolwiek jednostkowe istnienie jest niczym więcej jak złudzeniem, po śmierci natychmiast jednoczymy się z absolutem. Reinkarnacja zakłada wcielanie po śmierci kolejnych form w drodze do tegoż absolutu, mniejsza jednak w drodze do czego... Ważny jest sam fakt, że po życiu czeka nas kolejne, a to jak będzie wyglądało zależy od życia bieżącego. Przyjrzyjmy się bliżej temu założeniu. Pierwsze - jest dość wygodna dla nas, nawet jeśli ktoś pobłądzi to jeszcze będzie mu szansa dana, i to tyle razy ile będzie potrzebował, drugie - jest to dość logiczne patrząc z poziomu stwórcy ( ;P ) by przyjąć taki system, każdy w końcu prędzej czy później się zbawi, nie trzeba robić żadnego piekła ani czyśćca, po trzecie nie wydaje się aż tak naiwna jak przykłady które podawałem wyżej. Tak więc jeśli chcesz w coś wierzyć to reinkarnacja wydaje mi się idealnym rozwiązaniem twoich problemów, oczywiście każdy musi sobie zrobić własny rachunek zysków i strat wynikających z przyjęcia takiego założenia.
Etykiety: filozofia, mistycyzm
27 grudzień 2007 13:46
najlepsze w wierze w reinkarnację jest to że wcale nie trzeba w nią wierzyć... np. gdy się jest buddystą, bo buddyzm jest religią doświadczenia, a nie religią wiary. więc mimo iż w buddyzmie są nauki o cyklu życia i śmierci, nie ma w nim nakazu wiary w reinkarnację. owszem, jeśli się założy że takowa istnieje, wiele pytań znajduje odpowiedź: np. dlaczego jastem taka ładna, albo taki samotny, a ja z kolei taka upośledzona. ale w sumie dopóki nie doświadczę śmierci, nie dowiem sie czy jest tak, jak piszą w księgach. to się nazywa zdroworozsądkowe podejście.
ps. rafał, jesteś ateistą-materialistą czy tzw. poszukującym? top
28 grudzień 2007 01:28
Dobre pytanie ;D
chyba bliżej mi do tego tzw. poszukującego, ale jeśli chodzi o poglądy to cechuje mnie raczej spora ambiwalencja ( zależy co czytam w danym momencie ;P).
No i właśnie to chciałem powiedzieć, że dla większości ludzi wygodne może być takie założenie. top