Problem żyletki, czyli dlaczego ludzie się tną?

Jakiś czas temu przekonałem się, że z czytania "uczonych książek" mogą wyniknąć nadspodziewanie życiowe wnioski. Od dłuższego czasu miałem w planach zaznajomienie się z teoriami Freuda, o którym każdy słyszał, ale o którego badaniach mało kto tak naprawdę potrafi coś więcej powiedzieć. Z silnym postanowieniem jak najszybszego naprawienia tego niedopatrzenia udałem się do biblioteki, spotkał mnie tam jednak zawód. "Wstępu do psychoanalizy" nie było, była inna jego książka - zbiór esejów "Poza zasadą przyjemności". Dobre i to! Teksty okazały się raczej trudne, przynajmniej do czasu zaznajomienia się ze słownictwem (ego, superego, id, kateksja...) z czasem okazało się jednak, że jeśli uznać te teorie za prawdziwe to można w bardzo logiczny sposób wytłumaczyć wiele nielogicznych wydawałoby się zachowań.
Nie namawiam nikogo do czytania profesora Freuda, jako, że jak wspomniałem jest to raczej ciężkostrawna lektura, namawiam za to gorąco do choćby ogólnego zapoznania z psychoanalizą jako środkiem pozwalającym na zdemaskowanie wielu nieuświadomionych destrukcyjnych popędów które czają się zapewne w podświadomości niejednego z czytelników (tak, tak, o tobie mówię...). Przedstawię tutaj psychoanalityczną interpretację samookaleczenia, popularnej dziś "zabawy" wśród nastolatek i wiecznie nieszczęśliwych goth'ów.
Chciałbym tu się rozpisać, ale jak by nie patrzeć sprawa jest naprawdę prosta z punktu widzenia psychoanalizy. Tną się osoby nieszczęśliwe, to pierwszy fakt. Nieszczęście wynika z niezaspokojonego popędu, brak zaspokojenia po pewnym czasie musi wywołać stopniowe pogorszenie samopoczucia. Najczęściej jest to nieszczęśliwa miłość, przynajmniej w naszym kręgu kulturowym. No i tutaj dwa kluczowe zjawiska:
- chęć odwetu
- przeniesienie i wchłonięcie obiektu w obręb własnego aparatu psychicznego
Przeniesienie w tym przypadku polega na włączeniu namiastki niedostępnego obiektu w ramy własnego aparatu psychicznego. Umysł pozbawiony możliwości zaspokojenia w świecie zewnętrznym, podejmuje próbę zrobienia tego wewnątrz (sny, fantazje...). Nie można oczywiście generalizować, u różnych osób ten proces może się odbywać w dość dowolny sposób, przedstawiam to raczej ogólnikowo.
Tak więc reasumując: dana osoba, mając obiekt niejako wewnątrz siebie ( wchłonięty psychicznie), powodowana podświadomą chęcią ukarania go, zadaje sobie ból nawet nie podejrzewając, że jej prawdziwym celem nie jest ona sama.
Tyle na ten temat psychoanaliza, przynajmniej w mojej interpretacji.
Etykiety: psychologia
31 grudzień 2007 01:49
Witam!Dziekuje wpierw za miły komentarz w moim blogu:)naprawde miło mi się zrobiło.
a tak przypadkowo zachaczając o temat cięcia się.tak sie składa,ze sama to kiedys praktykowalam.nie wiedzialam wtedy po co to robie teraz juz wiem.od dziecka mialam mnustwo problemow.dom i takie tam.w sumie nieststy standard w dzisiejszym swiecie.i to byla raz chcec skupienia sie tylko i wylacznie na tym jednym.na zadawaniu se bolu.nie liczylo sie w tym momencie nic.wrzask ojca.problemy w szkole,czy kolejny wpierdol.liczylam sie tylko ja i zyletka.z drugiej strony gdy zaczynalam to mialam 15-16 lat.wpadlam w klimaty puncka itp.i choc wiekszosc osob skrzetnie ukrywa ze sie tnie.to wbrew pozorom dazy do tego by ktos to zauwazyl.bo ktos zwrocil w koncu na ciebie uwage.ze cos sie dzieje i ze tej dziewczynie trzeba pomoc.to tak jak nie ktorzy na pozor popelniaja samobojstwa.polykaja multum tabletek zostawiajac przy sobie opakowania co by lakarz wiedzial jak odratowac....
chyba sie rozpisalam.ale jest to dosyc dlugi temat i troche kontrowersyjny.w kazdym razie juz od dawna sie nie tne:)
pozdrawiam serdecznie! top
31 grudzień 2007 07:53
na wstępie sorki, ale "mnóstwo", nie "mnustwo", przepraszam, że się czepiam...
dzięki wielkie za odwzajemnienie się komentarzem, cennym dla mnie tym bardziej, że pochodzącym od osoby znającej temat z autopsji. Z chęcią zauważenia niewątpliwie masz racje, mało kto robi sobie krzywdę tylko dla siebie, większość cicho liczy na to, że ktoś zauważy. Cieszę się, że udało Ci się z skończyć ;)
Mam nadzieję, że to nie ostatni twój komentarz tutaj, pozdrawiam serdecznie i szczęśliwego nowego roku! top
10 marzec 2009 11:11
po raz pierwszy w życiu pocięłam się. z byle powodu, bo tak robi teraz dużo osób. ale to nie przyniosło spokoju duszy czy jakoś tak. dręczą mnie wyrzuty sumienia. wszystko przez to, że chciałam być 'modna'...
żal mi teraz samej siebie. CZŁOWIEK MĄDRY PO SZKODZIE.
uważam, że postąpiłam dziecinnie, zadając sobie ból.. chciałabym cofnąć czas i nie kupować wogóle tej żyletki. moja rana jest głęboka, bardzo.
napisałam do psychologa. nie chcę się od tego uzależnić.
a najgorszą rzeczą w tym wszystkim jest to, że nigdy miałam tego nie robić... top